Szedłem przed siebie, a śnieg skrzypiał pod moimi nogami, chwilę się
temu przysłuchiwałem, jednak znudziło mnie to, więc założyłem na głowę
wielkie, białe słuchawki i puściłem jedną z moich ulubionych piosenek.
Rozglądałem się po okolicy, ciekaw wszystkiego.
Tak, przeprowadziłem się kilka dni temu i idę teraz do nowej szkoły... Super, prawda?
Ale
wracając, szedłem z niezbyt zadowolonym wyrazem twarzy, którego i tak
nikt nie widział, bo chowałem moją skwaszoną minę w szaliku. Czemu zapomniałem o masce? Ugh...
Zacząłem wsłuchiwać się w tekst piosenki, kompletnie w nim zatracając, przez co przestałem aż tak uważać na to gdzie idę.
Obijałem się co jakiś czas o różnych ludzi, którzy za każdy razem mruczeli coś w stylu "Uważaj jak chodzisz" albo "Patrz pod nogi dzieciaku". Nie przejmowałem się tym, nigdy tego nie robiłem.
Znów
na kogoś wpadłem, jednak tym razem siła uderzenia była tak mocna, że
poleciałem na plecy, lądując w zaspie śnieżnej. Jęknąłem z zimna jakie
opanowało moje ciało, gdyż śnieg dostał się prawie wszędzie. Spojrzałem
na osobnika przez którego właśnie cierpię tak straszne katusze. Nie cierpię zimna. Chłopak
jest na oko w moim wieku, czekoladowe włosy opadałby mu na wąskie oczy.
Całkiem nieźle zbudowany, ale kurde, kto wychodzi zimą w samej bluzie?!
Spojrzał
na mnie obojętnym wzrokiem, wyciągnąłem do niego rękę mając nadzieję,
że pomoże mi wstać, jednak przeliczyłem się... I to sporo. Ominął mnie i
poszedł przed siebie. Wstałem, przeklinając na śnieg i tego kolesia,
gdy już stałem stabilnie zauważyłem, że jestem pod szkołą. Może dlatego był w samej bluzie? Wyszedł na chwilę? Pomyślałem, otrzepując spodnie z resztek tego okropnego, białego puchu.
Wszedłem do budynku i zacząłem szukać mojej szafki. Cholera~ gdzie jest ta szafka? 114, 115... O 116.
Wrzuciłem kurtkę i szalik do środka, marząc by przestało być mi tak
zimno. Ruszyłem korytarzem szukając sekretariatu, dyrektorka wymyśliła
sobie, że chce ze mną porozmawiać. Świetnie...
Mimo słuchawek na uszach słyszałem wszystko co o mnie mówią. "Jaki uroczy~", "Woo, niezły jest", takie
komentarze padały głównie od dziewczyn, większość chłopaków jak już coś
o mnie mówiła, to głównie czepiali się moich włosów. No proszę, rudy im
się nie podoba? Nie mój problem.
Kiedy stanąłem przed gabinetem
najwyższego organu tej szkoły, zsunąłem słuchawki na szyję i zapukałem
delikatnie, po czym wszedłem do środka.
- Dzień dobry. - ukłoniłem się przed kobietą.
-
Dzień dobry panie Min, prawda? - dyrektorka uśmiechnęła się, a ja
skinąłem głową i usiadłem na miejscu, które włśnie mi wskazała.
- Chiała się pani ze mną widzieć. - mruknął, kiedy nie odzywała się przez chwilę, bacznie mi się przyglądając.
-
Tak. - odpowiedziała szybko, biorąc do rąk jakieś papiery. - Wyniki
twoich egzaminów są bardzo dobre, jeśli utrzymasz ten poziom będziesz
jednym z naszych najlepszych uczniów.
Pokiwałem głową na znak, że rozumiem.
- Oczywiście, postaram się. Czy to wszystko? Nie chciałbym spóźnić się na lekcję pierwszego dnia.
- Oh, oczywiście. - posłała mi szeroki uśmiech, który odwzajemniłem. - W takim razie idź już.
Ukłoniłem
się i wyszedłem z pokoju, znów przmierzałem korytarz, tym razem
szukając odpowiedniej sali. Po dłuższej chwili udało mi się ją odnaleźć,
jednak było już kilka minut po dzwonku. Odetchnąłem głęboko, łapiąc za
klamkę. No to zaczynamy. Myśląc to, wszedłem do środka.
- Pan zapewne nowy? Pan... - nauczyciel sprawdził na liście moje nazwisko. - Min?
- Ee... Tak, przepraszam za spóźnienie, nie mogłem znaleźć klasy. - ukłoniłem się.
- Jasne, usiądź tam. - Wskazał ręką na wolne miejsce.
Od
razu ruszyłem w jego stronę, usiadłem na miejscu. Mam super szczęście,
siedzę obok tego chłopaka, przez którego wylądowałem w śniegu. Wow,
teraz siedzi bez bluzy, ma na sobie krótki rękaw i czarne rurki. Koleś
oddaj trochę ciepła, ja też chcę żeby było mi tak ciepło.
W pewnym momencie chłopak pochyli się lekko do mnie.
-
Podoba co się to co widzisz? Może zrób ukradkiem zdjęcie? Będzie na
dłużej~ - szepnął do mnie i wrócił do swojej poprzedniej pozycji.
Nawet
nie zauważyłem, że się na niego gapię. Poczułem, że na twarz wstępują
mi lekkie rumieńce, więc odwróciłem głowę, aby tylko tego nie zauważył.
Okazało się to jednak daremne, zauważył i jeszcze zaczął się bezczelnie
śmiać pod nosem! No szczyt chamstwa!
- Aż tak, żeby zdjęcie robić to mi się nie podoba... - mruknąłem, patrząc uparcie na blat ławki.
- Twoja reakcja na moje słowa mówi coś innego. - zachichotał cicho. - Park Jimin.
Przedstawił się, patrząc na mnie ciekawsko.
- Min Yoongi, ale w poprzedniej szkole mówili Suga. - mruknąłem, nie odwracając wzroku od zaskakująco czystego blatu.
- Jesteś taki słodki?
- A nie widać? - zrobiłem lekkie aegyo w jego kierunku, tak aby nikt inny tego nie widział.
Jimin zakrył twarz jedną ręką, a ja spojrzałem na niego dziwnie.
- Kyopta~ - jęknął cicho, na co się zaśmiałem. - Pasuje, cukierku.
- Yah, nie jestem cukierkiem! - wydąłem policzki jak dziecko.
- No dobrze, dobrze, kotku. - zaśmiał się cicho i wrócił do patrzenia za okno.
Uśmiechnąłem
się zadowolony, że nie będzie do mnie mówił per "cukierku", taką
przynajmniej mam nadzieję, ale chwila... Czy on powiedział do mnie "kotku"?! Ten dzieciak, pozwala sobie na za dużo!
- Ty... - zacząłem ale nie skończyłem, widząc, że i tak mnie nie słucha.
Przyjrzałem
mu się dokładnie. Cholera, jest serio niezły... Włosy idealnie ułożone,
oczy tego samego koloru co włosy, gdyby się w nie wpatrywać, można by
pewnie utonąć w morzu czekolady. Pełne usta, kurde aż chce się całować i
dobrze zarysowana szczęka. Obcisła, biała koszulka uwydatnia jego
umięśnione ramiona, ciekawe czy brzyszek też ma tak wyrobiony... Mrr, a
krócej można go nazwać po prostu dobrą dupą... Dobra, Suga, koniec
tych myśli! Jesteś tu pierwszy dzień, A już znajdujesz sobie obiekt
westchnień? Pojebało mnie! No pokurwiło do reszty... Muszę się ogarnąć,
koniecznie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz