niedziela, 13 grudnia 2015

Ja + 12 świrów = ? cz.4

     Już podczas pierwszej sceny zakrywałam oczy rękoma. Tao i Sehun spojrzeli na mnie w tym samym momencie. Zboczona tęcza już chciała mnie objąć ramieniem i przesunąć tak, bym mogła się w niego wtulić, jednak przerśnięta panda była szybsza.
   Przez resztę filmu, jak i wieczoru, gdy tylko pojawiało się coś strasznego chowałam głowę w ramię wielkoluda. Xiumin patrzył podejrzliwie na moją "poduszkę".
   Jakoś po trzecim filmie odleciałam, nie wiem jak mi się to udało. Obudziłam się około 3 rano w ciemnej sypialni, mojej nowej ciemnej sypialni. Jak ja się tu znalazłam, przecież dobrze pamiętam, że zasypiałam w salonie.
- Jeny! Jak ty ciemno! Aish, gdzie mój telefon? - Wymacałam urządzenie na półce obok łóżka. - Co? Rozładował się? Cholera!
   Już wiem! Wstałam ostrożnie z mego łoża (xD)  i podeszłam do drzwi łazienki. Weszłam do środka i  jak najszybciej zapaliłam światło. "Nareszcie jasno! Ja ich kiedyś zabiję za te filmy!" - Pomyślałam i ruszyłam w stronę pokoju Tao, bo jest najbliżej i zna sztuki walki, to tylko dlatego. Zapukałam i dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że jak taka kretynka pukam do niego z łazienki.
   Wrota otworzył mi zaspany chłopak.
- Jest wpół do czwartej rano, o co chodzi? - Zapytał na wpół przytomny Tao.
   Połączenie śpiącej, ale zdziwionej miny z roztrzepanymi na wszystkie strony włosami wygląda u niego naprawdę uroczo.
- Tak wiem, ale to wszystko przez was Oppa. -  Zrobiłam minkę zbitego psiaka. - Przez te filmy śnią mi się koszmary! I mam pytanko: Oppa mogę dzisiaj z Tobą spać? - Zrobiłam czy kota ze Shrek'a. Nie może mi odmówić! Jak powie że nie, to śpię w łazience, w wannie i to przy zapalonym świetle.
- Aish. Chincha? - Chyba nie jest zadowolony z tego co powiedziałam. - Chodź, tylko ani słowa Minseok'owi, bo Hyung mnie zabije jak się dowie. - Pokazał ręką bym weszła.
   Podeszłam od razu do łóżka i położyłam się z jednej strony, chłopak poszedł z drugiej i również się położył. Przykryliśmy się kołdrą i już prawie zasypiałam, gdy nagle poczułam ręce obejmujące mnie w talii i przyciągające do właściciela owych ramion.
- Co ty... - Zaczęłam, ale przerwano mi.
- Mówiłaś, że śnią ci się koszmary, a tak będziesz się czuła bezpieczniej. A poza tym nie umiem zasnąć, gdy czegoś nie przytulam, a ty śpisz na mojej poduszce, którą zawsze przytulam.
   Po kilku minutach już odleciałam w krainę sennych marzeń.
   Rano, przez okno w pokoju wpadało bardzo nieprzyjemne, jasne światło. Nie ma mowy, nie wstaję, jest mi za wygodnie. Położyłam się twarzą do poduchy i zakryłam się szczelniej kołdrą. Już prawie udało mi się znowu zasnąć, ale ktoś musiał zapukać do drzwi. Chwila ciszy i kolejne trzy stuknięcia i tak chyba jeszcze z trzy razy. Myślałam, że osoba po drugiej stronie ściany odpuściła, jednak myliłam się. Zaraz po ostatnim uderzeniu w drzwi tajemniczy ktoś nacisnął klamkę. Postanowiłam udawać, że nadal śpię.
- Pora wstać, koniom wody dać! Budzę cię już od godziny, a ty tu... - Po głosie poznałam, że to Chanyeol, z początku krzyczał, ale skończył prawie szepcząc. Zupełnie jakby był czymś zdziwiony, ale czym?
    Mmmm, tu jest tak ciepło, chyba dalej będę udawać.
    Udało mi się, chłopak wyszedł z pokoju, a ja wróciłam do poprzedniej czynności, czyli próby zaśnięcia. Jednak mój spokój nie trwał długo, chwilę po opuszczeniu pomieszczenia wcześniej wspomniany przyszedł z Che'em i Baekhyun'em. Ja dalej się nie ruszałam, jedynie wsłuchiwałam się o czym szepcze tamta trójka.
- Nieźle! Ale Xiu będzie zły! - Powiedział trochę zbyt głośno roześmiany Chen.
- Ciszej bądź, idioto! - Krzyknął szeptem Yeol.
- No raczej, że będzie i biedny Tao chyba tego nie przeżyje. - Zaśmiał się Baek.
    Czekajcie! Tao? Momentalnie przypomniało mi się wszystko i jak oparzona wyskoczyłam z łóżka, budząc przy tym śpiącą Pandę, która niezbyt ogarnia całą sytuację.
    Patrzyłam na wszystkich wzrokiem przerażonego królika, a nasi "fotoreporterzy" stali w milczeniu, jakby ich zamroziło.
    W mgnieniu oka wyrwałam telefony otępionej trójce i wybiegłam z pomieszczenia, kierując się do swojego pokoju. Gdy tylko znalazłam się w środku prze kluczyłam zamek, by reszta się tu nie dostała.
    Pierwsze urządzenie  należało do Baekhyun'a, na szczęście nie zdążyło sie zablokować, więc szybko usunęłam zdjęcia, to samo stało się z telefonem Chanyeol'a. Niestety ten należący do Chen'a zdążył się zablokować, w tej chwili ktoś zaczął mocno uderzać w drzwi.
- Yah! Otwieraj! Oddaj te telefony! - Chen zaczął krzyczeć po drugiej stronie.
- O ile podasz mi pin do swojego telefonu!
- Aish! Chincha? 5555 - Powiedział lekko zażenowany.
- Serio Oppa? Czy te piątki ci się nie mylą? - Wybuchnęłam głośnym śmiechem, jednak po chwili się uspokoiłam i usunęłam zdjęcia.
    Otworzyłam drzwi za którymi, stała już dość zła trójka, czekając na swoje "dzieci". Już zbliżałam rękę, by dać im urządzenia, ale w ostatniej chwili cofnęłam dłoń, a Beak wytrzeszczył na mnie swe oczy.
- Pod jednym warunkiem. - Zagroziłam. - Ani słowa Xiumin'owi, a poza tym to nie było to co myślicie.
- Arasso. - Powiedzieli chórkiem ze spuszczonymi głowami i  już wyciągali ręce po telefony.
- A i widziałam pewne ciekawe zdjęcia... - Uśmiechnęłam się słodko, na tą wiadomość wszyscy wytrzeszczyli oczy. Tak naprawdę to nic nie widziałam, ale muszę ich trochę postraszyć.
- Aish! Ty mała, wredna... - Zaczął Chanyeol, ale przerwała mu osoba idąca w naszą stronę.
- D.O kazał wam przyjść w końcu na śniadanie. O cześć Yuki. - Lulu uśmiechnął się do mnie. - I jak twój palec? Naprawdę nie chciałem puścić w tedy ciepłej wody! Mianhe.
- Nic się nie stało i już jest dobrze. - Pozostała trójka już poszła na dół, więc staliśmy sami na korytarzu.
- Chodź na śniadanie. - Już chciał pociągnąć mnie za rękę i zaprowadzić do jadalni.
- Czekaj chwilę, muszę się ubrać, a ty idź obudź jeszcze Tao. Jak go obudzisz to na mnie poczekaj.
- Okay. - I ruszył do pokoju obok mojego.
     Szybko założyłam jeansowe rurki i białą koszulkę z nadrukiem... pandy? To ja mam taką bluzkę?
    No dobra, nie ważne. Luhana'a nie był na korytarzu, czyli nie obudził jeszcze śpiącej, przerośniętej pandy.
     Podeszłam do drzwi i uchyliłam je. Miałam ochotę wybuchnąć śmiechem, ale udało mi się opanować i weszłam do środka. Widok był przezabawny...
-------------------------------------------
 Miłego czytania :3 //Nekomii

wtorek, 1 grudnia 2015

Ja + 12 świrów = ? cz.3

     - I wanna, big cars, big house and big rin... Aish! - Podskoczyłam w miejscu.
     Zacięłam się nożem w palec... Boże kto stawia nóż ostrzem do góry? Nagle zza pleców usłyszałam oklaski, szybko odwróciłam głowę, mocno ściskając krwawiącą część ciała. To tylko Luhan, który dopiero teraz zauważył moją "ranę" i momentalnie rzucił się w moim kierunku. Włożył mój palec pod strumień wody, niestety dla mnie była ona ciepła...
- Ała! Ta woda jest gorąca!
- Przepraszam! - Wykrzyknął i tak szybko jak tylko potrafił zmienił wodę na chłodną.
- Co tu się dzieje? Dlaczego tak krzyczycie?... O Boże, coś ty zrobiła? - Przerażony D.O pobiegł po apteczkę. Wrócił już po dwóch sekundach i zaczął opatrywać mój zraniony palec, który wciąż dosyć mocno krwawi. 
    Zabiję tego, który tak zostawił ten cholerny przyrząd do torturowania warzyw.
- Wiesz co? My to skończymy, a ty idź się rozpakować do końca rozpakuj. - Uśmiechnął się do mnie, omo jego usta mają kształt serca, gdy się uśmiecha, jak słodko.
  Zrobiłam jak kazał, ruszyłam do pokoju i poukładałam resztę moich rzeczy na półkach, co zajęło mi około 30 minut. Zostały mi tylko kosmetyki, których miejsce jest w łazience, weszłam więc do pomieszczenia i zapukałam do drzwi Tao. Tak wiem pukam znajdując się w łazience, zamiast jak normalny człowiek - z korytarza.
   Mimo to drzwi zostały otworzone, a w nich stał zdziwiony pan panda.
- Dlaczego nie zapukasz do "głównych drzwi, tylko przychodzisz przez łazienkę?
- Eee, nieważne. Chciałam tylko zapytać czy możesz zwolnić mi kilka półek\, ka kosmetyki i te różne moje duperele. - Musiał wysoko podnosić głowę by patrzeć mu w twarz, co nie było zbyt wygodne. Aigoo! Zmalej człowieku!
- Chyba nie dam rady zmaleć, mianhe. - Zaśmiał się z mojej dru... Chwila! To ja to powiedziałam na głos? O, cholera! - A co do półek to jasne że zrobię dla ciebie miejsce. - Posłał mi czarujący uśmiech. Uważaj, jak będziesz się tak do mnie uśmiechał, to się jeszcze zakocham. 
- Może o to mi chodzi? - Chłopak zachichotał, przez co poczerwieniałam ze wstydu.
- Co? To też powiedziałam głośno? - Wymierzyłam sobie w myślach siarczysty policzek. Zabolało. - Mianhe, ok to ja już pójdę. - Jak najszybciej odwróciłam się do niego plecami i nie czekając na jego odpowiedź wyszłam z łazienki, po czym rzuciłam się na łóżko. Aigoo! O czym ja myślę, poprawka, ja nie myślę.
   Tyle lat bez przyjaciół i już mówię swoje myśli na głos. 
   Potrząsnęłam mocno głową, chcąc wyrzucić te wspomnienia z umysłu, o dziwo udało mi się to.
   Okay, to teraz sprawdźmy kim jest to całe EXO.
   Kurcze, ale ja nie mam komputera, może rudy kucharzyna mi pożyczy
   Wyszłam z pokoju i ruszyłam na drugie piętro, a następnie do drzwi, które miały według Suho, prowadzić do siedziby Xiu. Kulturalnie zapukałam do drzwi, oni pewnie tak nie robią. Z drugiej strony ściany rozległo się ciche "proszę". Nacisnęłam klamkę i delikatnie popchnęłam drzwi, ukazując mu tylko swą głowę.
- O, to ty. Mogłem się domyślić, te dzieci z dziczy niewiedzą co to znaczy pukać... Chociaż nie, jednak wiedzą, ale kiedy to ty wchodzisz do ich pokoju, nie pukając. - Zaśmialiśmy się. Brat patrzył na mnie znad książki. O Jezusie brodaty, Matko przenajświętsza i inne boskie istoty on czyta i to z własnej woli?
- Tak właśnie o nich pomyślałam. - Zaśmialiśmy się jeszcze raz, znowu w tym samym momencie, to jest jakieś dziwne. - A przyszłam tu by się dowiedzieć czy mogę skorzystać z twojego laptopa.
- Jasne weź go, leży na biurku. - Uśmiechnął się do mnie wesoło.
- Masz na myśli tą kupę ciuchów? Zawsze tak dbałeś o porządek, a teraz co? - Udawałam że się nim zawiodłam, minę miał przezabawną.
- Ale... To są ubrania na juto. - Spuścił głowę udając skruchę.
- Ne, ne... Tak czy siak, dzięki i mam nadzieję że wiesz że cię kocham! - Minseok zaśmiał się z tak nagłego wyznania.
- Tak siostrzyczko, ja też cię kocham. Poproszę Lay'a żeby kupił ci jutro od razu też laptop.
- Ale wiesz, nie chcę by wydawał tyle pieniędzy na mnie. Źle będę się z tym czuła. - To trochę dziwne, że chłopak którego dzisiaj poznałam, jutro kupi mi tyle rzeczy. 
- Ale ty wiesz, że za to wszystko płacę ja? Lay z tobą jedzie bo reszta jest zwyczajnie zajęta, a z Sehun'em cię nie puszczę, ze względu na to co już dzisiaj zrobił. - W jego oczach widzę, że ma ochotę się roześmiać.
- A, to już słyszałeś? - Zrobiłam się czerwona na twarzy. Mój brat pokiwał głową na "tak". Ja natomiast chwyciłam elektryczne urządzenie po które przyszłam i czym prędzej wyszłam, rzucając tylko krótkie "dzięki i pa". Zza drzwi usłyszałam stłumiony śmiech.  
   Chciałam jak najszybciej znaleźć się w moich "czterech ścianach", jednak los miał dla mnie inne plany.
    Przed pokojem spotkałam Chen'a, który z wielkim  uśmiechem na twarzy mnie zatrzymał.
- Ponoć słyszałaś jak Suho ogląda... filmy... dla... dorosłych...
- No tak, a co? - Serio? Tylko po to mnie zatrzymał? Grrrr.
- Bot y nie wiesz wszystkiego. Chodź. - Pociągnął mnie za rękę do swojego pokoju. Usiadł na łóżku i poklepał ręką miejsce obok siebie, wskazując bym usiadła. Jednak zignorowałam ten gest i wybrałam fotel w bezpiecznej odległości, nie chcę ryzykować po akcji z Tęczą. Teraz patrzyłam na chłopaka wyczekująco, ale też pospieszałam go wzrokiem.
- No bo... - Zaczął i zaczął się śmiać, nie mogąc przez to dokończyć.
- Aish! Po prostu to powieź! - Nie wytrzymałam już.
- Dobra, dobra... Od kiedy w tak młodym wieku można takich słów używać? - Patrzył na mnie całkiem poważnie, a ja myślałam że zaraz mu coś zrobię.
- Nie zmieniaj tematu! Mów!
- Okay, nie gorączkuj się tak. Bo Myeon nie oglądał takich filmów...  Reszta gdy się nudzi, a my mamy "gości", takich mniej ważnych, to podkładają mu głośniki... I puszczają z nich takie... Dźwięki... A on o tym nie wie, bo zawsze ma słuchawki na uszach. - Mówił przez śmiech, ale gdy skończył mówić wybuchnęliśmy niekontrolowanym śmiechem.
- Okay, zapamiętam i nic mu nie powiem. A teraz już idę. - Pożegnałam się z chłopakiem i wyszłam, zostawiając go wciąż śmiejącego się. Na szczęście mój pokój jest obok, więc już nikt mnie nie zatrzymywał. Usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa. W wyszukiwarkę wpisałam "EXO", na początek trochę o nich poczytam, a potem przesłucham kilka piosenek.
    Że słucham? Luhan i Minseok są najstarsi? No chyba nie. Przecież oni wyglądają na najmłodszych...
    Jezu! Jakie oni mają świetne głosy!
    Spojrzałam na zegarek, że mwoh (tłum. co)? Siedzę tak już trzy godziny? No to chyba czas odłożyć ten komputer. Najpierw poukładam  kosmetyki na półkach, a potem pójdę coś zjeść.
  Jak pomyślałam tak zrobiłam, wzięłam wszystko co zostało do ułożenia i udałam się do łazienki. Gdy skończyłam usłyszałam że ktoś mnie woła. 
  Wyszłam na korytarz gdzie stał Kai.
- Chodź, nie możesz tak siedzieć sama w tym pokoju. - Chwycił rękaw mojej bluzy i pociągnął mnie schodami w dół, a następnie do salony. Co oni mają z tym ciągnięciem?
    W pomieszczeniu już wszyscy się rozsiedli i czekali na nas. Zostały tylko dwa wolne miejsca, jedno na podłodze, a drugie na kanapie. 
     Oczywiście sofę zajęli Tao z Sehunem, pomiędzy nimi było wolne miejsce, a obo tęczowego pana siedzieli jeszcze Baekhyun i Chanyeol. Przed kanapą, na ziemi siedzieli Kris, Suho, Lay i Lunah, a miejsce wolne było między Suho i Lay'em. Dwa fotele  zajęli D.o i Chen, a mój braciszek przyłączył się do podłogowiczów i położył się przed Kyungsoo.
    Chciałam usiąść na podłodze, ale zatrzymali mnie Tao i Sehun.
- A ty gdzie księżniczko? Tu masz wolne miejsce. - Czy Panda właśnie nazwał mnie księżniczką?

----------------------------------------------
Przepraszam za  zwłokę i miłego  czytania <3 //Nekomi