czwartek, 19 listopada 2015

Ja + 12 świrów = ? cz.2

  Było pięknie.
  Białe ściany i ciemno brązowe meble. Na środku stoi wielkie, dwuosobowe łóżko ze stertą poduszek w kolorze beżu i tego samego koloru kołdrą. Po jego bokach stoją dwie małe szafki nocne, a za nim jest ogromne okno. Po lewej są dwie pary drzwi, które już sprawdziłam - pierwsze prowadzą do łazienki, a drugie do garderoby. Drogą dedukcji doszłam do wniosku, że skoro mam łazienkę z Tao, to jego pokój też jest  z lewej strony, a pokój Chen'a po prawej. Z prawej strony stoi biurko. Gdy wejdziesz do środka i odwrócisz się przodem do drzwi , ujrzysz półki na książki, a nad nimi plazmowy telewizor. Pod nogami czuć miękki, czarny dywan, aż się chce na nim położyć. Łazienka jest jak każda inna, no z wyjątkiem tego że w środku jest wanna z dżakuzi (nwm jak to się pisze, więc napisałam spolszczoną wersję) i prysznicem osobno, a no i na przeciw wanny jest kolejny plazmowy telewizor, jednak trochę mniejszy od tego w pokoju.
  Rozpakowałam część rzeczy i ruszyłam na dalsze zwiedzanie domu.
  Weszłam na drugie piętro, tam jest kolejne siedem par drzwi. Ten budynek jest niesamowicie długi. Chciałam otworzyć pierwsze z nich, jednak wydobywały się zza nich dziwne odgłosy, więc wolałam tego nie robić.
   Zapukałam do następnych drzwi, po chwili oczekiwania otworzył mi Sehun, który był już ubrany.... No dobra w połowie, ale to dobry początek.
- Chwała ci, że założyłeś buty i spodnie.
- O, jednak do mnie przyszłaś. Ale wiesz, ty byś mogła je zdjąć. - Puścił mi oczko i wciągnął za rękę do swojego pokoju, po czym usadził mnie na łóżku.
- Jesu! Koleś ogarnij się! Ty jakiś nie wyżyty czy co?! - Zaczęłam krzyczeć na chłopaka.
   Wstałam pospiesznie z materaca i usłyszałam za drzwiami śmiech przynajmniej dwóch osób. Otworzyłam je i do środka wpadli wciąż się śmiejąc Chanyeol, Kris i Baekhyun.
   Huk był straszny, pewnie opierali się o drzwi, a gdy nacisnęłam klamkę po prostu pod siłą nacisku się przewrócili i runęli na podłogę.
   Przez swój upadek zaczęli się śmiać jeszcze głośniej.
- Sehun, Yuki to chyba pierwsza dziewczyna, która cie nie chce! - Wykrztusił Baekhyun między salwami śmiechu, a ja stałam jak wmurowana.
- Ona mnie chce tylko jeszcze o tym nie wie! - Powiedział niczym naburmuszony pięciolatek chłopak z tęczową grzywą.
   Zgrabnie ominęłam leżących na ziemi chłopaków, mrucząc pod nosem "zboczona tęcza" i wyszłam na korytarz. W tym momencie z pierwszego pokoju wybiegł zdenerwowany Suho.
- Co się dzieje? Ktoś potrzebuje pomocy? Mów że kobieto! - Złapał za moje ramiona i zaczął mną potrząsać.
- Nic się nie dzieje. Spokojnie, to tylko Kris, Chanyeol i Baek się przewrócili.
- Aha, to ja wracam do siebie. - Już miał zniknąć za drzwiami, ale go zatrzymałam.
- Czekaj! Taki pomysł ścisz te filmy albo podłącz słuchawki. Myślę że to dobra rada. - Zaśmiałam się.
- Ale ja nie...? Przecież ja nie oglądam... Były podłączone... - Biedny nie mógł dokończyć żadnego zdania.
- To źle były podłączone. A, właśnie, gdzie pokój Xiumina? - Udawałam aniołka, tak jakbym przed chwilą nie mówiła o takich rzeczach.
- Na końcu po prawej. ale teraz go tam nie ma, bo robi dla ciebie obiad w kuchni. - Odpowiedział cały czerwony z zażenowania i wstydu.
- Ok, dzięki. - Kolejny raz się uśmiechnęłam i ruszyłam schodami w dół, wciąż słysząc śmiechy chłopców, tym razem z Suho.
   Zeszłam schodami dwa piętra niżej i skierowałam się do jadalni połączonej z kuchnią.
   Cicho usiadłam przy stole i przyglądałam się mojemu bratu, który krzątał się po kuchni. Chyba robi naleśniki i kawę. Zawsze lubił gotować, a szczególnie uwielbiał robić kawę. Jest tym teraz tak pochłonięty, że nawet mnie nie zauważył.
- Tęskniłam za twoimi obiadami. - Powiedziałam szczęśliwa do rudowłosego chłopaka, zachwycając się przy tym zapachem jedzonka. Chłopak lekko podskoczył, gdy usłyszał mój głos i o mało co nie rozlał sobie na rękę wrzątku. Odwrócił się i złapał walną ręką za miejsce w którym znajduje się serce, puszczając przy tym patelnię (w jednej ręce miał czajnik, a w drugiej patelnię), przez co cały tłuszcz rozlał się po płycie kuchennej.
- Jezu, nie strasz mnie tak więcej! - Wykrzyknął rudasek, ale po chwili się roześmiał. - Wiem że tęskniłaś za moją kuchnią, bo ojciec gotować nie potrafi, ty z resztą też. - Zaśmiał się ze swojej wypowiedzi, po czym zaczął sprzątać ten bałagan, który przez przypadek stworzył.
        Ale to prawda, nie umiałam gotować, ale odkąd się wyprowadził musiałam sama robić obiady w domu, dzięki czemuś czegoś się nauczyłam. Tak wiem mówią jak jakaś 10-cio latka, ale co z tego?
- Ya! Teraz już potrafię coś przygotować, co prawda nie jest to tak dobre jak twoje, ale jest zjadliwe. Tak więc ucz mnie mój mistrzu, magicznej sztuki gotowania. - Po tej wypowiedzi oboje wybuchnęliśmy śmiechem. - Bo ci się naleśnik przypali!
- Aish! Rzeczywiście. - Xiu wrócił do przyrządzania mi obiadku.
     Jakieś dwie sekundy później usłyszałam, że  ktoś biegnie po schodach w naszym kierunku.
- Czy ja usłyszałem naleśnik? - Z drugiego końca pomieszczenia krzyknął do nas Lay, który nie przestawał biec.
- Tak, dobry masz słuch. - Pochwaliłam jego zdolność wychwycenia jednego słowa, kiedy jest piętro wyżej.
- Yehet! - Chłopak odtańczył taniec radości, po czym zasiadł do stołu zajmując krzesło obok mnie. - Uwielbiam naleśniki, zwłaszcza gdy robi je Xiumin. - Wyszeptał mi do ucha, a ja pokiwałam głową na znak że się z nim zgadzam.
    Mimo że nasz mistrz kuchni stał tyłem, wiedziałam że się uśmiechnął,  że w jakiś magiczny sposób usłyszał to co mówił do mnie Lay, usłyszałam jeszcze cichutkie "dziękuję".
   Nareszcie! Kilka sekund później stał przede mną talerz z naleśnikami ... No dobra przed Lay'em też stał, ale o mniej ważne. Patrzyliśmy na nie niczym ciele w malowane wrota, a na mego brata jak na bóstwo.
   Zjadłam pierwszego placka i myślałam że się rozpłynę, smak był tak cudowny, to tak jakbyś jadł chmurkę w sosie czekoladowym.
- Co ty do nich dodajesz, że one są takie pyszne? - Wlepiłam wzrok w Minseoka i sięgnęłam po kolejnego naleśnika.
- A, bo ja wiem? To normalne naleśniki. - Jak zawsze skromny chłopczyk, ale ja w jego oczach szło zobaczyć "Chwalcie mnie dalej!".
- Jednorożcu nie zjedź jej wszystkiego. -Chłopak obok mnie tylko pokiwał głową i jadł dalej chyba już ósmy placek. - A Siostra, a tak poza tym, to co ze szkołą?
- Jak to co? Przecież jest przerwa.
- W  Denver tak, ale nie tu, słoneczko. - Parsknął śmiechem przez moją niewiedzę.
   "Głupi rudy chomik!" - Pomyślałam - "Czy chociaż raz nie mógłbyś mi odpuścić?"
- No to do rzeczy. Lay pojedziesz z nią jutro do tej szkoły niedaleko, poprosisz by ją przyjęli i złożysz papiery. Potem kupisz jej wszystko co potrzebne, okay? Masz chyba ze sobą jakieś świadectwa czy coś, nie?
- No coś tam mam.
- No to masz szczęście, inaczej by cię po nie wysłał z powrotem. Jest piątek więc i tak pójdziesz tam od poniedziałku i ta szkoła ma tak plan że skończysz najpóźniej o 15, więc będziemy cię tam zawozić i odbierać, żebyś się nigdzie nie zgubiła. - Ruda małpa wyszła z pomieszczenia śmiejąc się, a jednorożec (muszę go zapytać dla czego tak na niego mówią) spojrzał na mnie z politowaniem i współczuciem (?)/
   Gdy skończyliśmy jeść wstałam od stołu i już miałam wyjść, gdy zatrzymał mnie mój "posiłkowy przyjaciel" prosząc karząc mi pozywać. Myślałam że się przesłyszałam, na pytanie "Dlaczego ja?" usłyszałam:
- Teraz jesteś częścią tej popierdzielonej rodzinki, a jako jedna z waszych matek jestem zmęczony.
   Odetchnęłam głęboko próbując się na niego nie zabić i cofnęłam się do kuchni. Aigoo, jak to możliwe że jest ich 12 i nie mają zmywarki?
 Zabrałam się za zmywanie, jak zawsze śpiewałam przy tym, myśląc że nikt mnie nie widzi.
- I wanna, big cars, big house and big rin... Aish! - Podskoczyłam w miejscu.
----------------------------------------------------
Miłego czytania <3 (jeśli ktoś w ogóle czyta nasze wypociny xD) Mam prośbę jeśli czytasz naszego bloga poleć je swoim znajomym, innym ludziom. Czym was więcej tym większą motywacje mamy żeby cokolwiek napisać. //Nekomi
Czytasz = Komentuj!

piątek, 13 listopada 2015

Ja + 12 świrów = ? cz.1

    Siedzę w autobusie ze słuchawkami w uszach i przeglądam playlistę w telefonie. Aktualnie słucham Bruno Marsa - When i was your man, myślałam że to mi pomoże w jakiś sposób. Jednak nie pomaga.
    Jego słowa wciąż rozbrzmiewały mi w głowie "Znudziłaś mi się! Idź, ie obchodzi mnie to, jesteś nikim!"
    Te słowa bolały i to cholernie. Nie rozumiem jak on mógł to powiedzieć i to bez żadnych uczuć.
    No nic, muszę być silna, ryczeć już nie będę bo to nie ma sensu. Co by teraz zrobił mój kochany, starszy  brat? Zapewne to co teraz ja, czyli byłby w drodze na lotnisko.
*Wspomnienia*
Wyszedł z pokoju i poszedł schodami na górę, kierując się do mojego azylu. Nikt nie miał tam wstępu, oprócz mnie, a teraz on tam wszedł. Wyciągnął z dna szafy dużą walizkę i zaczął wrzucać do niej moje rzeczy. Patrzyłam na to ze łzami w oczach i prosiłam go by przestał.
- Wynoś się! Nie chcę cię tu więcej widzieć! - Wykrzyczał mi prosto w twarz i rzucił we mnie walizką, po czym wyszedł. Chwilę jeszcze stałam na środku pokoju "Okay, nie chcesz mnie widzieć? Dobra, ciekawe co potem powiesz.'' pomyślałam i wyszłam uprzednio zakładając trampki i chwytając kurtkę. Poszłam na najbliższy przystanek autobusowy i wsiadłam do odpowiedniego busa.
*Koniec wspomnień*
     I tak oto jestem w drodze na lotnisko.
     Mam szczęście że znalazłam pracę jakiś czas temu i udało mi się zaoszczędzić na bilet.
O, już jestem.
     Wysiadłam i poszłam kupić bilet na lot do Seulu w Korei. Zawsze chciałam tam pojechać (do tego mieszka tam mój brat) i teraz mam okazję.
     Właśnie, dawno z nim nie rozmawiałam i dawno go też nie widziałam, ostatnio jakieś 6 lat temu zanim się wyprowadził.
     Wypełniłam papiery i wreszcie dostałam mój bilet, po czym ruszyłam na odprawę. Lot minął szybko i nie był zbyt interesujący, może dlatego że większość przespałam.
     Teraz stoję przed lotniskiem w Seulu i próbuję sobie przypomnieć gdzie ten farbowany na rudo idiota mieszka. Dobra już wiem, mam nadzieję że adresu nie zmienił od tych 4 lat gdy do mnie napisał swój nowy adres. Zadzwoniłam po taxi, czekałam jakieś 10 minut na mój "pojazd". Wsiadłam i podałam kierowcy ulicę na którą ma mnie zawieźć.
- Często tam kursuję. Dużo fanek chce się tam znaleźć. - Mężczyzna uśmiechnął się do mnie ciepło.
   Jakie fanki? WTF?
- Pod tym adresem mieszka mój brat. - Powiedziałam zawstydzona, nie do końca wiem dlaczego. Taksówkarza zdziwiły moje słowa, ale się już nie odezwał.
- Jesteśmy. - Odezwał się gdy dojechaliśmy na miejsce i posłał mi kolejny uśmiech.
- Dziękuję, do widzenia. - Wysiadłam z taxi'ówki i wyjęłam walizkę z bagażnika.
      Podeszłam nieśmiało do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem. Otworzył je wysoki i chudy chłopak z farbowanymi na jasny blond włosami.
- Nie jesteś z pizzerii, prawda? - Zapytał z nadzieją, pewnie był głodny. Tak wiem jestem spostrzegawcza.
- Ym nie, niestety.
- Aha, to na razie. - Zamknął mi drzwi przed nosem, więc zadzwoniłam jeszcze raz. Aish lekko poniżające. Otworzył ten sam chłopak, teraz to już serio poniżające.
- Znowu ty! - Jak milutko... Był zdziwiony moim ponownym widokiem? Tak przynajmniej wygląda w tej chwili.
- Tak, znowu ja. Jest może Xiumin? - Zapytałam na tylem grzecznie na ile pozwalała mi jego postawa, w stosunku do mnie.
- A co? Twój bias? Jesteś sasaeng? - Powiało chamskością.
- Nie to mój brat. - Powiedziałam zażenowana, ten chłopak działa mi na nerwy.
- W sumie jakby się tak przyjrzeć to macie podobne oczy. - Nie no, jesteś bystry niczym ślimak. Jego spostrzegawczość powala. - Ej! Minseok! Twoja siostra przyszła. - Wrzasnął w głąb mieszkania.
- Ale moja siostra mieszka w Denver! - To on, może jego głos jest ciut niższy, ale wiem że to gło Xiumina. - Dobra już idę!
      Mój starszy brat pojawił się w drzwiach, obok tego blondyna. Spojrzał na mnie i wytrzeszczył oczy do tego stopia że wyglądało to jakby miały mu wypaść.
- Yuki! Co ty tu robisz?
- Jakie miłe przywitanie. Jak na razie to stoję przed wami. A tak poza tym to ojciec powiedział mi że się znudził i kazał wyjść i nie wracać. - Szybko streściłam co się stało, ale to nie był koniec mojej mini przemowy. - I wiesz... Miałam i nadal mam taką tycią, tyciusią nadzieję że mnie przygarniesz. - Zrobiłam uśmiech w stylu " Jestem aniołkiem, przecież mi nie odmówisz".
- Aigoo! Ile ona ma w sobie aegyo! Ja też chcę! - Blond włosy wielkolud wtrącił się do rozmowy, a ja spojrzałam na niego jak na idiotę. On jest ode mnie  wyższy o głowę! To jest chore! I on chce być aegyo z takim wzrostem?!
- Znaczy wiesz, ja chętnie, ale mieszkam z jedenastką chłopaków z których każdy zachowuje się jak 5-cio latek. - Ostrzegł mnie braciszek.
-Ejjj! - Zignorowaliśmy oburzoną minę wielkoluda.
- Dałam radę z ojcem przez te 6 lat bez ciebie, to dam radę z wami.
- No okay. To chodźmy do środka.
- A, tylko nie urządzacie nocami gay porno albo coś w tym stylu, prawda? - Chłopcy spalili buraka, a ja zaniosłam się śmiechem, ich wzrok mówił "zabiję cię przy najbliższej okazji".
- Nie, nie robimy. - Odpowiedział wyższy, chyba walczył ze sobą żeby nie odpowiedzieć jakąś ciętą ripostą.
- Wolałam się upewnić. Dobra to możemy wejść!
     Weszliśmy a moim oczom ukazał się totalny chaos. Wszyscy biegali w samych gaciach (no dobra może dwóch miało na sobie spodnie) i krzyczeli coś, co było nie do zrozumienia. Jak ja mogłam tego nie usłyszeć?
- Chłopaki spokój! Zbiórka w szeregu w salonie! - Mój brat próbował ogarnąć towarzystwo, ale jakoś nie za bardzo mu szło. - Suho pomóż!
- Dobra. - Niski chłopak (chodź dalej wyższy ode mnie) o drobnej budowie wyszedł z pomieszczenia obok. - Ludzie! Do salonu i wszyscy w szeregu! Bo nie zrobię kolacji! - Krzyknął, a wszyscy jakby ktoś zatrzymał czas, stanęli w miejscu i przestali krzyczeć.
- Tak jest Hyung! - Większość odkrzyknęła chłopakowi. Patrzyłam na to wszystko lekko zdezorientowana. Kurcze jak w jakimś wojsku "W szeregu zbiórka! I 20 pompek!"
- U nas, gdy jest coś ważnego do powiedzenia trzeba wszystkich jakoś zwołać, gdy wołaliśmy coś w stylu "narada" to nikt się nie stawiał. - Wielkoludek zauważył moją minę i wszystko wyjaśnił.
- Upokarzające co nie? Jak cie ludzie nie słuchają. - Zaśmiałam się z Xiu, który często się tak kiedyś do mnie zwracał.
    Przeszliśmy do salonu, gdzie wszyscy stali w równym rzędzie. Matko ten dom jest jakiś dziwny.
- Tao, Suho was też bym prosił byście tam stanęli. - Grzecznie poprosił ich rudzielec.
    Czyli ten wysoki blondyn od drzwi to Tao, okay. O zgrozo, w tym szeregu jest chłopak jeszcze wyższy od tego wspomnianego wcześniej. Swoją drogą przypomina mi on (Tao) pandę. Aish! Yuki skup się! Nakrzyczałam na samą siebie w myślach.
- Chłopaki, to jest moja siostra Yuki i będzie z nami mieszkać. - Zakomunikował Minseok.
- To mogę podzielić się z nią moim pokojem! - Wyrwał się przed wszystkich chłopak w tęczową grzwyą.
- Nie! - Powiedział stanowczo rudasek, znany jako Xiumin. - Jakbyś nie pamiętał, to mamy dwa wolne pokoje.
- Kurcze! A liczyłem na to że zapomnicie. - Zaśmiał się pomysłodawca i cofnął, by stać pomiędzy chłopakiem z ciemną karnacją, który aktualnie przybijał mu żółwika. a tym w czapce. Hmm, chodzi w czapce, ale spodni to już nie założy.
- Okay. Yuki zamieszka w pokoju pomiędzy Tao, a Chen'em. Przedstawiać ich chyba nie muszę? - Poinstruował chomiczek.
- Przydałoby się. Skąd ja mam ich niby znać?
    Wszystkim szczęki opadły ze zdziwienia, pewnie gdyby nie "zawiasy" to już by opadły do ziemi. No ale na serio. powinnam ich znać?
- Jak to nas nie znasz? Nie znasz EXO? Czyli nas? Zespołu w którym występuje twój rodzony brat? Robimy karierę na całym świecie, a ty nas nie znasz? - Ten najwyższy chyba zaraz będzie hiper wentylował. Myślę że trochę jednak przesadza.
- Ja nie przesadzam!
- Dobrze, przepraszam... Od dziś będę waszą fanką numer jeden. - Obiecałam, dzięki czemu na ich twarzach zagościł uśmiech.
- No to dobra, to tak od lewej: Suho i Kris to liderzy. Dalej: Tao, Lay, Luhan, Kai, Sehun, Chanyeol, Baekhyun, D.O i Chen. Nie będziesz miała problemów z rozpoznaniem?
- Nie, raczej nie.
- Okay.. Tao zaprowadź ją do pokoju, a reszta niech się ubierze. - Suho zdecydowanie miał tutaj władzę, bo wszyscy się rozeszli, wow no jak w wojsku. Tylko ja i Tao staliśmy jeszcze chwilę w tych samych miejscach. Chwyciłam rączkę walizki, a chłopak pokazał tylko ręką bym poszła za nim.
     Całą drogę coś mówił, ale wiadomo jak to ja, oczywiście go nie słuchałam. Znacznie bardziej interesowała mnie jego śliczna mordka oraz droga do mego nowego pokoju.
- ... To pamiętaj o tym okay? - Zatrzymał się przed drzwiami, które bardzo prawdopodobnie prowadziły do mojego azylu.
- Okay. Tylko gdzie jest łazienka?... I kuchnia? - Zapytałam lekko zdezorientowana.
- Chyba mnie nie słuchałaś. - Zaśmiał się. - W pokoju są dwie pary drzwi. Jedne prowadzą do garderoby, a drugie do naszej, czyli mojej i twojej, wspólnej łazienki. - Zaczął tłumaczyć jak jakiemuś debilowi z niedorozwiniętym mózgiem. - Pamiętaj o tym by zamykać obie pary drzwi gdy jesteś w łazience, bo ktoś może wejść twoimi drzwiami, ale jeszcze ja ci wejdę moimi. Piętro niżej, naprzeciw salonu jest jadalnia połączona z kuchnią. To wszystko czy coś jeszcze chcesz wiedzieć?
- Już wszystko. Dziękuję. - Grzecznie podziękowałam i posłałam mu słodki uśmiech.
    Gdy weszłam do pomieszczenia oniemiałam, jest pięknie.
----------------------------------
Znowu się nie wyrobiliśmy w terminie ;-; Nie rozpisuje sie dzisiaj xD Miłego czytania życzę <3 //Nekomi
CZYTASZ=KOMENTUJ pamiętaj ;)